Chyba każdy z nas spotkał się ze szczególnie nędznym typem człowieka. Takiego, dla którego cudze szczęście jest największym osobistym nieszczęściem. Którzy podejmą każdy wysiłek, aby choć trochę uprzykrzyć innymi ludziom życie. Jednocześnie nie robią nic, aby poprawić własne. Policjantów parkingowych, czerpiących satysfakcję z każdego kierowcy, który za pięć minut zagapienia został ukarany mandatem, chociaż sami nawet nie mają samochodu. Autorów wszelkiego rodzaju regulaminów pełnych bezsensownych zakazów i wtrącania się w nie swoje sprawy. Twórców ustaw, które regulują, w jakich godzinach należy robić zakupy i myć zęby. Nasuwa nam się pytanie, czy ktoś ich tak bardzo skrzywdził, czy też od zawsze nienawidzą ludzi…
Syndrom Gargamela
Chorobliwi zazdrośnicy są na tyle frustrujący dla otoczenia, że są anty-bohaterami licznych dzieł literatury czy filmów. Jedną z najbardziej ikonicznych jest Gargamel, nieprzejednany wróg znanych z naturalnej wesołości Smerfów. To właśnie chyba ta ich radość życia doprowadza go do obsesji na punkcie ich prześladowania. Podobną postacią jest Grendel z Beowulfa, którego do morderczego szału doprowadzają odgłosy wesołej biesiady, czy Snape z Harrego Pottera, który najbardziej nie może znieść tego, gdy dzieci zachowują się jak dzieci. W amerykańskiej satyrze internetowej mamy postać Karen, a u nas Grażynę i Janusza.
Resentyment
Pojęcie resentymentu, wprowadzone przez Friedricha Nietzschego i rozwinięte przez Maxa Schelera, określa postawę, w której niemożność realizacji własnych pragnień przekształca się w uogólnioną wrogość wobec tych, którzy sukces odnieśli. Czy to przez brak talentu, czy odwagi, czy wiedzy, człowiek nie jest w stanie pozytywnie pokierować swoim życiem. Kieruje więc całą swoją aktywność na szkodzenie innym.
Mentalność zero-jedynkowa
To co filozofowie określają mianem resentymentu, psychologowie określają mianem mentalności zero-jedynkowej. Funkcjonujemy w świecie, w którym zasoby są ograniczone. Nasze mózgi rozwinęły więc umiejętność zawłaszczania zasobów kosztem innych. Jest to skłonność głęboko zakodowania w postawach. Z drugiej strony jesteśmy istotami społecznymi. Dzięki współpracy wytwarzamy więcej zasobów, i w efekcie uzyskujemy więcej niż w pojedynkę. Ryzykujemy jednak, że zostaniemy oszukani i ktoś przywłasczy sobie wszystko a my zostaniemy z niczym. W toku socjalizacji uczymi się wybierać optimum pomiędzy tymi skrajnościami. Mentalność zero-jedynkowa to wynik zafiksowania na myśleniu egoistycznym, brak zdolności dostrzeżenia korzyści ze współpracy, będący skutkiem niesprzyjających uczeniu się współpracy warunków rozwoju. Dla takiej osoby szczęście innej osoby jest jej nieszczęściem, bo skoro wszystko włącznie ze szczęściem jest zasobem zero-jedynkowym, to szczęśliwym można być jedynie kosztem innych.
Wychowywanie autorytarne
Dzieci wychowywanie autorytarnie nie doświadczają miłości i akceptacji bezwarunkowej. Są one zawsze uzależnione od spełnienia oczekiwań. Dobre oceny i sprawowanie, pomoc w obowiązkach domowych, przestrzeganie nakazów i zakazów religijnych… Skrupulatne wypełnianie listy wymagań to jedyna możliwość, aby dziecko dostało uwagę, ciepło i akceptację. Ma ono jednak za każdym razem poczucie, że może je łatwo stracić, jeśli zaniedba się w spełnianiu wymagań. W ten sposób kształtuje się człowieka, którego jedynym celem w życiu jest spełnianie oczekiwań innych. Co więcej, tego samego oczekuje on od innych. Pozornie bezsensowne regulacje mają dla niego głeboki sens - stwarzają w jego mniemaniu sens istnienia człowieka. Reguły istnieją tylko po to, aby były przestrzegane, ponieważ dla niego są one jedynym mechanizmem, za pomocą którego człowiek może dowieść swojej wartości. Stąd też groteskowa fiksacja na punkcie przestrzegania nawet najbardziej nieżyciowych zasad i donosicielstwo na tych, którzy ważą się je łamać. Kwestionowanie reguł jest bowiem tym, za co dziecko wychowywane autorytarnie jest karane najsurowiej.
Perfekcjonizm
Muszę być najlepszy, żeby przetrwać - to myślenie perfekcjonisty. Niedoskonałość jest czymś więcej, niż tylko stanem, który można ulepszyć. To słabość charakteru, i powód do degradacji w hierarchii społecznej. W środowiskach, w których krytyka jest normą, a pochwała wyjątkiem, rozwija się osobowość, która wszędzie z łatwością dostrzega wady, a zalety jedynie z największym wysiłkiem. Takie osoby są autentycznie przekonane, że wszyscy dookoła są źli, leniwi, niedbali itp. bowiem ich umysł do perfekcji dopracował wyłapywanie we wszystkim najgorszego, a zupełnie jest ślepy na zalety.
Nagradzanie za wrogość
Przepisem na toksyczną zazdrość jest wprowadzenie zasady, że ilość nagród jest ograniczona. Najlepszą zabawkę dostanie tylko to z rodzeństwa, które najlepiej się przypodoba rodzicom. Piątkę dostanie tylko trzech najlepszych uczniów. Podwyżkę dostanie tylko pracownik o najwyższych obrotach. Jeśli środowisko wzmacnia tak toksyczne wzorce, człowiek zaczyna je stosować do całego świata.
Samospełniająca się prognoza
Chyba mało kto jest tak znienawidzony, jak Janusz i Grażyna (albo amerykańska Karen), czyli stereotypowy donosiciel, lizus i mobber, nie marnujący żadnej okazji, aby poniżyć kogoś, kto nie jest w stanie się obronić (np. sprzedawca w sklepie). Takie osoby doświadczają izolacji społecznej - wszyscy nimi gardzą, chociaż rzadko okazują to publicznie (choćby z tego wzlędu, że osoby te naprawdę potrafią utrudnić innym życie). Uznanie uzyskać mogą oni jedynie wtedy, gdy okazują się oni przydatni dla ‘systemu’, zwłaszcza ‘systemu’ nastawionego na konfrontację ze społeczeństwem (państwo policyjne czy toksyczny szef nagradzający donosicieli), uznanie to jest jednak związane z ‘dowożeniem’, co utwierdza przeświadczenie, że na wszystko łącznie z uśmiechem trzeba sobie zasłużyć.
Nadzieja na przyszłośc
Niewielka. Tak jak w dowcipie o żarówce, psycholog może zmienić żarówkę tylko wtedy, gdy żarówka chce się zmienić. Osoby chorobliwie zgorzkniałe zmienić się prawie nigdy nie chcą. Aby chcieć się zmienić, musiałyby sobie uświadomić, jak nędznymi ludźmi byli całe życie. To zbyt duży ból, a nasz mózg wypiera myśli, które prowadzą do bólu.